Dom diabła – Jednostka 731



Dużo słyszymy o okrucieństwach w niemieckich Obozach Śmierci. Znane są nam też zabiegi jakich dopuszczali się strażnicy w radzieckich łagrach. Człowiek potrafi jednak wyrządzić drugiej osobie jeszcze większą krzywdę. W czasach II Wojny Światowej gdy morderstwa, gwałty i inne straszliwe rzeczy były na porządku dziennym nikt nie spodziewał się, że istniało miejsce, w którym mieszkał sam diabeł. Tym miejscem była Japońska Jednostka 731. Osoby ze słabym żołądkiem lepiej niech przełączą kartę. Wstawiam i tak tylko mniej brutalne zdjęcia.

Bez skrupułów.

Początkowo Jednostka 731 powstała w 1932 roku na terenie Mandżurii w północno-wschodnich chinach. Rok wcześniej Japończycy przez zbrojny incydent zwany także incydentem mukdeńskim wtargnęli na tereny Mandżurii siłą przejmując kontrolę. Udając jednostki do uzdatniania wody rozpoczęto tworzenie przyszłego obozu zagłady. Osobą odpowiedzialną za kierownictwo był dr. Masaji Kitano. Swoją rolę pełnił tylko przez dwa lata po czym zastąpił go kolejny psychopata – dr. Shiro Ishii. Był to człowiek pozbawiony skrupułów, kiedy w 1936 roku Jednostkę 731 przeniesiono do Pingfang podczas otwarcia powiedział: „Misją od Boga każdego medyka jest blokowanie choroby i jej eliminacja, lecz zadanie, nad którym będziemy tu pracować, jest całkowitą odwrotnością tej reguły„.

Jego zainteresowaniami była broń biologiczna i skutki jej działania. Nie było dla niego żadnych barier moralnych. Utożsamiał się wręcz z Bogiem. Na wszelkie badania otrzymał zgodę ministra wojny Sadao Arakiego. Gdy Ishii potrzebował mózg brano pierwszego lepszego więźnia i rozłupywano mu głowę.

Kłody w wagonach.

„Królikami doświadczalnymi” naukowców byli ludzie, najczęściej Chińczycy, Mandżurowie, Koreańczycy i schwytani jeńcy czyli Europejczycy i Amerykanie. Nazywano ich pogardliwie „maruta” co oznacza po japońsku kłoda. Dostarczani byli w wagonach więziennych bez okien Koleją Chińsko-Mandżurską. Badano na nich wszystko co można było zbadać zaczynając od wiwisekcji (czyli zabieg badawczy na żywym organizmie) po dokonywanie aborcji. Lista okrucieństw nie ma końca. Sprawdzono działanie miotaczy ognia i granatów, zakażano najróżniejszymi chorobami, wywoływano udary i zawały, zajmowano się promieniowaniem, głodzeniem, wstrzykiwaniem najróżniejszych płynów i powietrza w żyły. Każda śmierć była obserwowana, notowana i nagrywana. Wszystko to robiono na żywych organizmach bez środków znieczulających. Po zakończonym eksperymencie zwłoki były kremowane natomiast popiół wysypywano do rzeki Sungari.

 „Przy pierwszej wiwisekcji bałem się, druga poszła łatwiej. Trzecią zrobiłem z przyjemnością – doktor Ken Yuasa, 2007 rok.

Japończycy nie bali się również zarazić dżumą i cholerą prowincje Zhejiang. W 1942 roku zrzucono w woreczkach zakażone pchły i ziarno.

W całym tym okrucieństwie brało udział około tysiąc chirurgów. Tak jak ich przywódca pozbawieni byli empatii i współczucie. Dla Japończyków słowa Cesarza są najważniejsze dlatego też wszystko zadania i badania przeprowadzali bez większych oporów. Te „kłody” traktowali jako szkodników dla Cesarstwa Japonii.

Osiem wydziałów.

Jednostka 731 podzielona była na osiem wydziałów, z których każdy zajmował się inną specjalizacją.

  • Wydział 1: odpowiadał za badania nad wykorzystaniem dżumy, cholery, wąglika, tyfusu i gruźlicy; ich działanie było testowane na żywych ludziach. W tym celu zbudowano podlegające mu więzienie, mogące pomieścić od 300 do 400 osób.
  • Wydział 2: odpowiadał za badania związane z polowym wykorzystaniem broni biologicznej, zwłaszcza za produkcję urządzeń przeznaczonych do rozsiewania zarazków.
  • Wydział 3: odpowiadał za produkcję pocisków zawierających środki biologiczne. Mieścił się w Harbinie.
  • Wydział 4: odpowiadał za produkcję pozostałych środków bojowych.
  • Wydział 5: odpowiadał za szkolenie personelu.
  • Wydziały od 6 do 8: jednostki odpowiadające za wyposażenie, sprawy medyczne i administracyjne.

Koniec jednostki.

Działalność Jednostki 731 zakończyła się wraz z wkroczeniem armii Czerwonej na tereny Mandżurii. Japończycy w szybki sposób pozbyli się dowodów tego miejsca tortur. Cały kompleks wysadzono a pozostałym jeńcom wstrzyknięto kwas pruski.

Co ciekawsze, żaden z chirurgów nie musiał obawiać się negatywnej reakcji społeczeństwa. Wiele eksperymentów przeprowadzanych były przez cywili, którzy pracowali także w miejskich szpitalach. To tam właśnie wysyłano próbki badań. Medycyna Japońska doskonale sobie zdawała sprawę z pochodzenia tych próbek.

Japoński świat medyczny doskonale zdawał sobie sprawę, w jaki sposób uzyskano te informacje – Keiichi Tsuneishi, historyk zajmujący się dziejami Jednostki 731.

Świat chroniący zbrodniarzy.

Mogłoby się wydawać, że za wszystko przyjdzie tym „bestiom” zapłacić. Nic bardziej mylnego. Część personelu wpadła w ręce Sowietów i stanęła w roku 1949 przed sądem w Chabarowsku. Na 25 lat obozu pracy skazano dwóch generałów: Yamata Otozoo i Kajitsuka Rjiuji i majora Kawashima Kioshi’ego. Niestety Japonia i Stany Zjednoczone uznały ten proces za komunistyczną propagandę i w 1956 roku personel wrócił cały i zdrowy do Japonii.

Zaraz po wojnie USA z ogromną chęcią chciała nawiązać współprace z mordercami. W zamian za wyniki badań Stany Zjednoczone zapewniły zbrodniarzom bezkarność. Prawdopodobnie przyjęły również Ishii’ego, który uniknął tokijskiego trybunały stanu i został zatrudniony w laboratoriach zajmujących się opracowaniem broni biologicznej.

Jeśli chodzi o Japonię to wiele byłych chirurgów otrzymało „ciepłe posadki” w świecie medycyny. Doktor Hisato Yoshimura specjalizujący się w zamrażaniu rozpoczął pracę na uniwersytecie gdzie otrzymał medal od Cesarza i został rektorem. Generał Masaji Kitano w niedługim czasie został dyrektorem jednej z farmaceutycznych fabryk.
Podziel się

Dodaj komentarz