Ile warty jest Twój smartfon?

Smartfon. Urządzenie, które zawładnęło naszym życiem. Wiele osób nie wyobraża sobie bez niego życia, towarzyszy nam wszędzie zaczynając od toalety, przez spotkania ze znajomymi kończąc na sprawach łóżkowych. Rozstanie się z nim na kilka minut powoduje nerwicę i lęki. Dobra trochę przesadzam ale spróbujcie go odstawić na dwie godziny bez chęci spojrzenia na aktualności, facebooka czy instagrama. Trudne czyż nie?

Nie będę jednak poruszał spraw uzależnienia od telefonu. Może w moim kolejnym artykule się tym zajmę. Teraz chciałbym Wam spróbować pokazać „prawdziwą cenę” tej zabaweczki. Nie mówię tutaj o gotówce, którą dajcie sprzedawcy aby nabyć nowe urządzenie. Mam na myśli koszt jaki jest potrzebny do wytworzenia smartfona. Jesteście gotowi na podróż w głąb swojego telefonu? Ruszajmy!

Świat nowych telefonów.

Żyjemy w czasach gdzie producenci zalewają nas coraz to nowymi modelami smartfonów. Ledwo co kupiłeś iPhone 6? Nie przejmuj się zaraz wyjdzie siódemka. Ciągłe napędzanie rynku i ciągła pogoń za nowymi technologiami zniewalają ludzi. Producencie zapewniają nas, że każdy nowy model uczyni nas szczęśliwszymi, lepszymi i doskonalszymi. Jest to oczywiście błędne koło. Aktualne modele telefonów są niesamowicie drogie. Dobra jest to rzecz względna lecz szary Kowalski nie pójdzie sobie do sklepu i nie wyda lekką ręką 3000 złotych. Wiecie tak w ogóle ile kosztuję smartfon bez opłat marketingowych? Za iPhone’a 5s zapłacilibyśmy około 1400 złotych natomiast za Samsung Galaxy S5 1300 złotych. Teraz więc drugie pytanie: ile firmy wydają na wyprodukowanie smartfona? Odpowiedź daje do myślenia. Wydają średnio 2, 38 euro czyli niecałe 10 złotych.

Fabryka szczęścia.

Ktoś musi wytwarzać te produkty. Wiele osób powie, że na pewno roboty! Nie, niestety nie. Roboty są za drogie w utrzymaniu. Składaniem telefonów zajmują się ludzie a gdzie jest najniższa płaca i najwięcej rąk do pracy. Oczywiście, że w krajach azjatyckich. Co ciekawe firma zajmująca się produkcją ekranów do smartfonów w swojej ulotce gwarantuje świetne warunki pracy, godziwe wynagrodzenie (około 400 euro) i zakwaterowanie w dobrze wyposażonych mieszkaniach. Prawda okazuje się zupełnie odwrotna. Firm LCE mieści się w Nanchang w Chinach, nazywana jest też fabryką szczęścia. We wnętrzu na ścianach przyczepione są „przeprosiny pracowników”, którzy przyczynili się do uszkodzenia sprzętu. Pracownicy ubrani są w fartuchy przez, które widać tylko oczy natomiast na plecach każdy z nich ma numer. Tak jak bydło.

Jak natomiast wygląda praca? Tempo jest ogromne i nieludzkie. Dla przykładu pracownik sprawdzający ekrany (czy posiadają rysy) musi sprawdzić 6000 ekranów w jednym dniu co daje nam 10 ekranów na minute. Jego wynagrodzenie wynosi 70 centów za godzinę gdy całkowity czas pracy to 10 godzin. To jest to właśnie godziwe wynagrodzenie. Przejdźmy teraz do wspomnianego zakwaterowania. Pracownik otrzymuje mieszkanie o powierzchni 20 m2… dla ośmiu osób.

W Chinach dzieci poniżej 16 roku życia mają zakaz pracowania. Podwykonawców telefonów to jednak nie interesuje. W powyższej fabryce często można było spotkać 15 latki a nawet i 12 latki. Dzieci stanowią połowę pracowników fabryki. Zarząd broni się przed tymi zarzutami mówiąc, że każdy pracownik spełnia wymagany wiek. Zostawmy wyświetlacze i zajmijmy się innym kompozytem.

Tantal staje się prawdą.

Tantal to jeden z pierwiastków, który jest wykorzystywany do budowy kondensatorów elektrolitycznych. Są to elementy odpowiadające za zabezpieczanie danych podczas wyładowanej baterii. Tantal występuje w surowej postaci jako Coltan. Wydobywa się go w Rubaya w Demokratycznej Republice Konga. Możecie zapomnieć o dobrze zaopatrzonych kopalniach, bezpiecznych i z windami. W samym mieście nie ma prądu, dróg, wody pitnej i w dodatku brakuje żywności co jest tym bardziej absurdalne, że obok znajduje się „żyła złota”. Niestety nie dla ludzi pracujących lecz dla ogromnych korporacji. Wracając do kopalni, jest to dziura w ziemi niewiele większa od człowieka. Pracuje w niej 3000 ludzi przez całą dobę. Schodzą 30 metrów w ciemnych tunelach gdzie ledwo co da się poruszać a temperatura dochodzi do 43 stopni Celsjusza. W 2013 wydobyto 370 000 ton Coltanu. Worek, który waży 40 kg warty jest około 600 euro natomiast na międzynarodowym rynku może osiągnąć nawet i 3500 euro.

Majątek nie zapewnia warunków dla górników. Praca jest bardzo ciężka i jeszcze gorzej płatna. Jak komentują ją górnicy „jest to jedyny sposób na to aby przetrwać”. Podczas pracy dochodzi do licznych wypadków kończących się często śmiercią. Szacuje się, każdego miesiąca ginie pięć osób natomiast 50 zostaje rannych.. Kopalnia staje się cmentarzem ponieważ ciała nie wydobywa się na powierzchnie. Zostają w dziurach podczas gdy robotnicy dalej wydobywają Tantal. Górnicy przebywają w tych ciemnościach przez 12 godzin. Ich stawka wynosi pięć i pół euro na dzień. Mityczny Tantal staje się prawdą. Każdy kto czytał Mitologie Grecką kojarzyć może Tantala, który biesiadował wraz z Bogami i wykradał święty nektar. Dodatkowo chcąc udowodnić ślepotę Bogów podał na uczcie ciało swego syna Pelopsa. Został strącony do Tartaru gdzie cierpiąc głód nie mógł dosięgnąć gałęzi ,na której rosły owoce natomiast gdy chciał się napić nie mógł to dosięgnąć wody. Robotnicy przeżywają podobne męki Tantala.

Magnesy przyciągają… nieszczęście.

W Twoim telefonie znajduje się około tuzin magnesów, które wytwarzają pole magnetyczne i wpływają na prawidłowe funkcjonowanie urządzenia. Najlepszym pierwiastkiem do wytworzenia magnesu jest neodym. 97% światowej produkcji magnesów powstaje w niedaleko miasta Baotou w Mangolii. Przy produkcji dochodzi do ogromnych zanieczyszczeń, które oddziaływają na pobliskie wsie i miasta. Z tony neodymu powstaje tona odpadów. Każdego roku 60 000 ton radioaktywnych odpadów wylewa się do pobliskiego jeziora. Nie trzeba mówić o skutkach tych zabiegów. Mała rolnicza wioska zamieszkana była przez 4000 ludzi, była bo teraz żyje w niej co najwyżej 40 osób. Wieś została przejęta przez BAOGANG GROUP – firmę dostarczającą magnesy do większości producentów telefonów. Ludzie wydobywają wodę ze studni leżącej 300 metrów od radioaktywnego jeziora. Co znaleziono w wodzie, którą piją dzieci po przyjściu ze szkoły? Arszenik, lit, mangan, uran, chlor i wysokie stężenie sodu. Sami możecie sobie odpowiedzieć czym skutkuje picie takiej wody. BOUTOU nazywane jest „miastem raka”. Ludzie umierają przed czterdziestką „otrzymując” od firmy raka skóry, jelit i pęcherza. Na 800 chorych osób dostępne jest tylko 200 łóżek, władza natomiast nie pozwala aby świat dowiedział się o sytuacji panującej w Baotou. Jak natomiast reagują firmy, które na pewno wiedzą o panującej sytuacji? Dosłownie umywają ręce bo każda odpowiedź producenta telefonów jest prawie identyczna i w stylu: „firma [BAOGANG GROUP] nie jest naszym dostawcą ale pierwiastek neodym może znajdować się w naszych telefonach”. Na koniec dodam, że w mieście nie przeprowadzono ani jednego badania epidemiologicznego.

Życie toczy się dalej lecz… co dalej?

To tylko trzy części, z których zbudowany jest nasz telefon. Tylko trzy lecz jakim kosztem i cierpieniem są obkupione. Co bardziej absurdalne producenci telefonów promują spokojny, szczęśliwy tryb życia, wiele razy wskazują, że ich telefony są produkowane z poszanowaniem praw człowieka i każdy kto pracuję jest szczęśliwy. Propagandową papkę można by jeść bez końca. Czy firmy nie zdają sobie sprawy co dzieje się u podwykonawców? Oczywiście, że wiedzą lecz odwracają głowę. Planowane kontrole u podwykonawców są wcześniej ostrzegane. Lepsze warunki pracy skutkowałyby większymi kosztami telefonu, a na to jak widać firmy nie mogą sobie pozwolić. Gdy na konferencji pada ciężkie pytanie po prostu w piękny sposób wymykają się z kleszczy. Tak było z Bill’em Gates’em, którego podczas jednej z konferencji jego fundacji „Solidays” zapytano o „śmierci górników w Rubayi”. Pytanie było następujące: „Panie Gates (…) w tej kopalni pracują dzieci i ginie średnio 5 osób miesięcznie. Panie Gates jak to się ma do Pana przekonań lub etyki Microsoft. Dlaczego firma taka jak pańska nie potrafi temu zapobiec?„. Bill’a Gates’a nie trzeba przedstawiać. Miliarder i założyciel Microsoftu (w ostatnim czasie Microsoft zakupił firmę Nokia). Gates znany jest też filantropem i wraz ze swoją fundacją pomaga w krajach trzeciego świata. Mimo iż przekazał swoją firmie dalej to wciąż posiada ogromne akcje i jest członkiem zarządu. Jak Pan Gates odpowiedział na to pytanie? Najpierw pałeczkę przejęła osoba z fundacji, która próbowała uciszyć zadającego pytanie wskazując, że jest to konferencja fundacji a nie Microsoftu. Po chwili jednak padła odpowiedź od biznesmena „nie jestem już pracownikiem Microsoftu więc nie mogę nic powiedzieć”. Zaleciało hipokryzją.

Część z Was na pewno powie, że tak już nasz świat jest zbudowany. Inni jednak zapytają się czy można coś z tym zrobić gdy tacy giganci rządzą światem. Można zawsze, trzeba tylko próbować. Wszystko zależy od nas i wszystko leży w naszych rękach. Jeśli my czegoś nie zrobimy to korporacje będą dalej zbijały ogromne pieniądze a otumanieni ludzie dalej będą łapczywie oczekiwali kolejnych modeli smartfonów. Smartfonów, które tak naprawdę ani nie polepszą naszego życia ani nie wpłyną na jego jakość. Po prostu uśmierzą nasz głód… na chwilę. Na koniec wspomnę o skandalu, który wybuchł w latach 90 w fabryce Nike i wpłynął na spadek sprzedaży co skutkowało polepszeniem choć trochę warunków. „W latach 90. wybuchł skandal związany z ujawnieniem warunków pracy w fabrykach lokalnych podwykonawców pracujących na zlecenia firmy Nike. M.in. w fabrykach szyjących buty Nike w Indonezji łamano prawa pracownicze dotyczące warunków pracy, BHP i wynagrodzeń. Reputacji firmy zaszkodziło również to, że w niektórych fabrykach do produkcji jej sprzętu sportowego zatrudniano dzieci. W połowie lat 90. świat obiegły fotografie, na których mały, dziesięcioletni chłopiec z Pakistanu siedzi w brudnym pokoju i zszywa piłki Nike. Reperkusją tych wydarzeń była spadająca sprzedaż produktów Nike. Dziś połowa największych producentów obuwia sportowego (włączając w to Nike) ma specjalne kodeksy postępowania z pracownikami zatrudnionymi w najuboższych krajach świata. Nie wszystkie jednak poddają się niezależnym kontrolom.” Źródło: Wikipedia.

Podziel się

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *