Księga Ezechiela czyli o spotkaniu z obcymi

Zanim przejdę do artykułu pozwolę sobie napisać dwa zdania wyjaśniające. Nie mam na celu ośmieszania czy ukazywania negatywnej opinii o Biblii. Czytając ten artykuł należy mieć otwarty umysł. Od długiego czasu interesuje się istotami pozaziemskimi i uwielbiam czytać o nich artykuły czy oglądać dokumenty. Jeden z opisów obcych znajduje się w Starym Testamencie w Księdze Ezechiela. Jesteście gotowi na starą prawdę?
Prorok na wygnaniu

 

Zacznijmy jednak od wyjaśnienia kim był Ezechiel. Jego imię po hebrajsku  to Jechezkel czyli Bóg umacnia. Urodził się w Jerozolimie i pobierał prawdopodobnie nauki od proroka Jeremiasza. W 592 r.pn.e został powołany na proroka i pełnił ten urząd przez 22 lata. Uważa się go za ojca Judaizmu. Podczas przebywania na wygnaniu stworzył Księgę Ezechiela, w której znajdują się zapowiedzi Nowego Przymierze i odrodzenie ludu Izraela. To są oczywiście fakty lecz Księga zawiera także inne treści. Chciałem napisać ukryte lecz są one dostępne dla każdego. Wielu z Was mogło czytać tą księgę i na pewno musieliście zwrócić fakt na pierwsze wersy dzieła.

 

Statek z kosmosu.

 

Cały tekst jest moją interpretacją jak również wiedzą zebraną po przeczytaniu wielu książek na ten i podobny temat. Proszę jak już wspominałem na początku czytać go z „otwartym umysłem”.

 

Działo się to roku trzydziestego, dnia piątego czwartego miesiąca, gdy się znajdowałem wśród zesłańców nad rzeką Kebar. Otworzyły się niebiosa i doświadczyłem widzenia Bożego.

 

Ezechiel opisuje tutaj swój pierwszy kontakt z „Bogiem”. Specjalnie ujmuje to w cudzysłów ponieważ dla starożytnych ludów każdy kto przybywał z nieba był uważany za Bóstwo. Prawdopodobnie statek z obcymi wysunął się zza chmur co autor uznał za „otwarcie nieba”. Świadek mógł także usłyszeć „sonic boom” czyli przełamanie przez pojazd bariery dźwięku. Huk (posłuchaj) mógł uznać za wspomniane otwarcie nieba.

 

Patrzyłem, a oto wiatr gwałtowny nadszedł od północy, wielki obłok i ogień płonący <oraz blask dokoła niego>, a z jego środka [promieniowało coś] jakby połysk stopu złota ze srebrem, <ze środka ognia>.

 

Pierwszy akapit został nazwany „Wizja rydwanu Bożego”. Powyższy opis dosłownie wskazuje na statek kosmiczny. Dla przykładu weźmy startującą rakietę Saturn V, odpalenie silników i uderzenie gorącego powietrza. Ogromy obłok dymu i ogień powstały ze spalania wodoru. W taki sam sposób opisuje lądowanie „rydwanu Bożego”. Pamiętajmy, że Ezechiel żył w innych czasach i nie potrafił dla przykładu opisać silników i rakiety czy elektroniki ponieważ nigdy nie widział ich na oczy. Starał się znaleźć więc słowa na zastępstwo.

 

0002138KHKFEQIEF-C116-F4
Fot. Ariane /AFP

 

Po wylądowaniu statku wrota do niego prawdopodobnie się otworzyły i Ezechiel w środku zobaczył wnętrze pojazdu, w którym mogła znajdować się elektronika lub mocne bijące światło. Z pojazdu wyszły cztery istoty, które zostały opisane w ten sposób.

 

Pośrodku było coś, co było podobne do czterech istot żyjących. Oto ich wygląd: miały one postać człowieka. Każda z nich miała po cztery twarze i po cztery skrzydła. Nogi ich były proste, stopy ich zaś były podobne do stóp cielca; lśniły jak brąz czysto wygładzony. Miały one pod skrzydłami ręce ludzkie po swych czterech bokach. Oblicza <i skrzydła> owych czterech istot – skrzydła ich mianowicie przylegały wzajemnie do siebie – nie odwracały się, gdy one szły; każda szła prosto przed siebie.

 

Opis niezbyt pasuje na piękne anioły, które widzimy na obrazach czy freskach. Ezechiel wskazuje, że obcy są humanoidami. Zapewne ubrane były w strój ochronny dlatego też autor uznał rękawice jako stopy cielca. Przybysze z kosmosu mogli być ze sobą jakoś połączeni. W dalszej części tekstu przeczytamy, że prawdopodobnie poruszały się na jakimś pojeździe. Warto zauważyć, że obcy mieli „proste nogi”. Czyżby do poruszania używali właśnie lewitującej platformy.

 

Przypatrzyłem się tym istotom żyjącym, a oto przy każdej z tych czterech istot żyjących znajdowało się na ziemi jedno koło. Wygląd tych kół <i ich wykonanie> odznaczały się połyskiem tarsziszu, a wszystkie cztery miały ten sam wygląd i wydawało się, jakby były wykonane tak, że jedno koło było w drugim. Mogły chodzić w czterech kierunkach; gdy zaś szły, nie odwracały się idąc. Obręcz ich była ogromna; przypatrywałem się im i oto: obręcz u tych wszystkich czterech była pełna oczu wokoło. A gdy te istoty żyjące się posuwały, także koła posuwały się razem z nimi, gdy zaś istoty podnosiły się z ziemi, podnosiły się również koła. Dokądkolwiek poruszał je duch, tam szły także koła; równocześnie podnosiły się z nimi, ponieważ duch życia znajdował się w kołach.

 

Specjalnie ominąłem zdanie o twarzach ponieważ powrócę do niego później. Tymczasem w kolejnej części czytamy o próbie opisania lewitujących platform. Dla Ezechiela wszystko co się poruszało musiało mieć „ducha”. Nie znał latających dronów więc uznawał je za boskie wytwory. Mogły to być zarówno platformy lewitujące bądź latające ochronne koła, które chroniły przed ziemską atmosferą. Migające światła dla objawionego były „oczami”. Przybysze nie musieli się w nich obracać a mimo to wspominane koła poruszały się. Mógł to być więc rodzaj sterowania telepatycznego.

 

Nad głowami tych istot żyjących było coś jakby sklepienie niebieskie, jakby kryształ lśniący, rozpostarty ponad ich głowami, ku górze.

 

Czy był to rodzaj komputera do sterowania latającym obiektem? A może służył do kontroli tlenu czy komunikacji z stakiem-matką? Trudno powiedzieć choć wszystko możliwe.

 

Gdy szły, słyszałem poszum ich skrzydeł jak szum wielu wód, jak głos Wszechmogącego, odgłos ogłuszający jak zgiełk obozu żołnierskiego; natomiast gdy stały, skrzydła miały opuszczone.  Nad sklepieniem które było nad ich głowami, rozlegał się głos; gdy stały, skrzydła miały opuszczone

 

W tym zdaniu Ezechiel opisuje dźwięk, który wydawały pojazdy podczas poruszania się. Nie wiedział jak może działać silnik grawitacyjny lub coś podobnego. Sam nie wiem lecz opis „szum wielu wód’ oznacza, że musiał głośno pracować natomiast na górze znajdowały się głośniki, z których istoty przemawiały.

 

Ponad sklepieniem, które było nad ich głowami, było coś, o miało wygląd szafiru, a miało kształt tronu, a na nim jakby zarys postaci człowieka.

 

To jest bardzo ciekawe zdanie. Ponownie wracamy do sklepienia (czyżby ekranu monitora). Tutaj Ezechiel mówi, że miało kolor szafiru czyli kolor niebieski. Ekran monitora najwięcej przekazuje koloru właśnie niebieskiego. Dodatkowo był tam zarys postaci człowieka. Tutaj nasuwają mi się dwa pomysły. Z jednej strony mógło to być „prześwietlenie Ezechiela” lub stan ciała obcych istot w celu regulacji podczas przebywania w nieznanym środowisku.

 

Ezechiel rozmawia z obcymi.

 

W dalszej części Ezechiel otrzymuje „wytyczne” od przybyszów. Musieli więc mówić w języku hebrajskim lub używali do tego translatora. Nie byli też pyszni ponieważ gdy Ezechiel padł na kolana kazali mu od razu wstać. Po monologu istoty wróciły do swojego pojazdu kosmicznego. Wtedy to Ezechiel był świadkiem startu rakiety. Startu, który pierwsi ludzie mogli usłyszeć dopiero 3-ego października 1942 podczas testowania rakiet V2 przez nazistów. A jak prorok opisuje to wydarzenie?

 

Wówczas podniósł mnie duch i usłyszałem za sobą odgłos ogromnego huku, gdy chwała Pańska unosiła się z miejsca, w którym przebywała. Ten ogromny huk to szum uderzających o siebie skrzydeł istot żyjących i odgłos kół obok nich.

 

Cóż opis jest bardzo wymowny. Istoty mógł uznać ponownie za silniki lub za ognie, które z niego wystrzeliwały. Warto posłuchać sobie start współczesnej rakiety.

 

fig1

 

Jest to niesamowita Księga, która wskazuje, że osoby w dawnych czasach mogły mieć kontakt z przybyszami kosmosu. Nie jest to jedyny przykład kontaktu. Kiedyś opisze również kolejne. Zastanawia mnie tylko czemu Watykan w obawie przed wyjawieniem tajemnic nie ocenzurował tej części. Oczywiście znajdą się tacy co będą wierzyli w objawienie boskie i nic nie zmieni ich wiary. Jest to już tylko Wasza kwestia. Weźcie Stary Testament i przeczytajcie po prostu Księgę Ezechiela.

 

Wszystkie przypisy:
Wyd. Pallottinum, Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, Biblia Tysiąclecia, Poznań 2003.


Twitter @a_dubaniewicz

Podziel się

Dodaj komentarz